„Niewielu ludzi znajduje czas, by naprawdę spojrzeć na kwiat. Przelewam na płótno to, czym ten kwiat jest dla mnie – ale widz widzi w nim to, co sam wnosi do tego patrzenia” – te słowa Georgii O’Keeffe trafiają w samo serce pytania o próg spotkania ze sztuką. Sugerują, że przestrzeń rozciągająca się między dziełem a odbiorcą rzadko jest pustką. To gęsta materia wypełniona tym, co w to patrzenie wnosimy: naszymi biografiami, latami doświadczeń, wiedzą, jej brakiem. Wystawa Marty Marii Madej zaprasza do wejścia w tę szczelinę, w której dystans to miejsce uważności, w którym rodzi się autentyczna ciekawość, a nie bariera.
W systemie „mechanizmów wrażliwości” dotyk zmienia uwagę: spowalnia oglądanie, kieruje ją ku detalom i buduje empatię wobec kruchej materii papieru. Odbiorca przestaje być wyłącznie obserwatorem – uczestniczy w ujawnianiu się formy i, poprzez swój gest, wnosi do dzieła własną obecność.
Skoro wnosimy w patrzenie samych siebie, dajmy sobie szansę na kontakt, który angażuje także ciało i emocje. Dlatego na tej wystawie: MOŻNA DOTYKAĆ.